Dzień 11 Gdy organizm mówi: chcę odpocząć

Dziś u naszego podróżnika duże objawy zmęczenia, odwodnienia i niedożywienia. Organizm upomina się o odpoczynek, jednak podróż trwa nadal.

Gdy przychodzi kryzys x.Witek przypomina sobie o Zuzi i o anonimowym sponsorze dzisiejszego dnia. To daje mu energię do dalszej jazdy.

Dziękujemy wszystkim też za anonimowe wpłaty i modlitwę za Witka i jego kilometry dobra. Wspierajmy Go.

Nadal czekamy na emisję reportażu o Zuzi na antenie TVN24.

 

A u księdza:

Dzień 11
Dystans: ok. 180 km
Pierwszy raz musiał budzić mnie budzik. Do tej pory to ja go budziłem. A to oznacza, że byłem zmęczony. I to było widać do południa, gdy kompletnie nie miałem siły w nogach. Być może to wynik wczorajszych problemów związanych z brakiem sklepów, a co za tym idzie, brakiem jedzenia i picia. I organizm upomniał się o swoje.
Za to od południowej kawy, siły wróciły 🙂 trasa wiodła wzdłuż kanału, który łączy Loarę z jakąś inną rzeką. Sporo statków, ludzi na ścieżce. No i spory upał, do 35 stopni. A później burze. Jednej z nich nie udało mi się uniknąć. Przemokłem do ostatniej suchej nitki. I stąd pomysł by tę noc spędzić na kempingu.
Z biura rzeczy zagubionych: po wczorajszej stracie koszulki w biało-czerwonych barwach, dziś zgubiłem flagę… po raz drugi (sic!). Sorry Joanna i Enzo…
Dziękuję dzisiejszemu Anonimowi za „kilometry dobra”. Dzięki Grzegorz za euro dobra 🙂 Dzięki Wam wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagacie Zuzi. Fajni jesteście, wiecie? 😉
Co jutro? Na jutro zapowiadają deszcz. Przez Francję przetaczają się burze. Dziś widziałem hektary pól zniszczonych wczorajszym gradem. Jakoś udało mi się chyba uniknąć najgorszego 🙂
A w najbliższych dniach pojawi się coś extra! Śledźcie uważnie profil i bloga.
Tymczasem dobrej nocy dobrzy ludzie 🙂

 

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.